sobota, 11 listopada 2017

Moje wspomnienia z przygotowań do Japonii, kwiecień 2017/ memories from the preparation to Japan, April 2017


















Na początku kwietnia 2017 udałam się do Japonii wraz ze swoją bliską  koleżanką. Wyjazd od A do Z organizowałam sama. Może nie do końca. Koleżanka dostarczyła mi już program z którego korzystała jej znajoma. Oczywiście musiałam go zmodyfikować pod kątem mojej osoby poruszającej się o dwóch kulach. 

Właściwie wyjazd ten  wisiał na włosku do samego końca z różnych powodów. Bilety liniami Air China kupowałyśmy online we wrześniu 2016 za bardzo dobrą cenę. Wylot do Osaki przez Pekin, a powrót z Tokio. Przewoźnik właśnie wchodził na rynek polski.

Tydzień po zakupie biletów dowiedziałam się, że moja aktualna endoproteza  biodrowa właśnie jest obluzowana. Można to porównać do  drzwi na jednych zawiasach.I raczej powinnam się szykować na operację, a nie w podróż. Operacji jeszcze nie było ciągle  czekam nadal nową endoprotezę. Od Japonii minęło trochę czasu, a już byłam w kilku innych krajach.   
Dwóch pierwszych lekarzy odradzali wyjazd, a jak jeszcze dodałam, że prowadzę biuro podróży dla niepełnosprawnych i pilotuje wycieczki trochę patrzyli z niedowierzaniem.
Trzeci pan doktor ortopeda okazał się bardziej wyrozumiały i powiedział : „ dopóki pani może…..” I to jest prawda trzeba korzystać życia. 

Miesiąc przed wyjazdem kiedy wszystko  było zarezerwowane telefon z informację, że niestety w tym dniu nie będzie lotu do Osaki przez Pekin z Warszawy.  No cóż zarezerwowałam jedną noc więcej w Nara ponieważ w Kioto nie było już  żadnych hoteli w ludzkiej cenie. Nie dodałam, że jechałyśmy w okresie „SAKURA” czyli czas Kwitnienia wiśni – tych widoków nie można zapomnieć. Japonia wygląda wtedy bajkowo. 

Po tygodniu znowu telefon, że samolot odleci o kolejny dzień wcześniej. To już mnie zdenerwowało i zaczęłam własnymi drogami szukać dojścia do agenta chińskich  linii lotniczych. Oczywiście panienka z biura gdzie rezerwowałam bilety powiedziała, że przedstawiciel tych linii jest w Berlinie. Co było nieprawdą. Bilet zmieniono nam. Na koszt linii lotniczych wysłano nas do Frankfurtu i stamtąd leciałyśmy do Osaki w takim samym terminie jak miałyśmy zaplanowane. Oczywiście spędziłyśmy kilka godzin w podróży więcej, doszły dwie przesiadki. Na szczęście miałam wózek i asystenta z lotniska. Na transferze w Pekinie zabrano nam 2 wódki "Soplice", które wiozłyśmy na prezent. Moja wina. Gdybyśmy kupiły je  we Frankfurcie przejechałby bez problemu. Zawsze można też wypić na miejscu.
W Osace po przylocie  mało nie dostałam zawału asystent zwoził mnie na wózku schodami ruchomymi. Nie ukrywam, że miałam stracha i prawie się żegnałam. Tam to jest normalne.










Po Kioto poruszałyśmy się taksówkami. Wszyscy mówią, że one są bardzo drogie. Ja uważam, że bardziej opłaca się poruszać taksówkami  na krótkich dystansach zwłaszcza jak się jest w 2 -3 osoby niż szukać przystanku autobusowego. Oczywiście taksówkarze w  dużej większości nie mówią po angielsku. „Ok”, „Hello” to jest cały ich słownik. My byłyśmy bardzo dobrze przygotowane.  Znajomy Japończyk napisał mi wyrażenia po japońsku.
Inaczej jakbym wytłumaczyła kierowcy trasę do Świątyni   Kiyomizu-dera do której nigdy bym się nie dostała ( zbyt dużo schodów i pod górę). A ja właśnie wyczytałam, że osoby niepełnosprawne mają zezwolenie wjazdu przez bramę. Jeszcze nie płacą za wstęp. Nie wspominam  tej świątyni zbyt dobrze ponieważ tego dnia była okropna ulewa więc zwiedzanie nie było żadną przyjemnością. Zdjęcia, które zrobiłam były bardzo ponure..


Jeszcze jedna ciekawostka – Japończycy ustawiają się w kolejce do autobusu


Przez cały pobyt w Kioto i Osace pogoda była niezbyt łaskawa dla nas. A ja wszystkie rzeczy miałam letnie. Musiałam zaopatrzyć się w płaszcz deszczowy. Nie wyglądam zbyt twarzowo.


W większości  świątyń  już przy wejściu trzeba było zdejmować buty. Ja bez butów ani kroku. Na szczęście można wypożyczyć wózki inwalidzkie od nich. I właśnie tak robiłam. Koleżanka mnie wiozła oczywiście sama musiała zdjąć buty.









Wkrótce napiszę o pociągach i metrze w Japonii i jak przezwyciężałam swoje fobie, żeby z nich korzystać.