piątek, 3 czerwca 2016

Moja spotkanie z Mediami.

Zamiast szykować materiały na wyjazd do Lizbony gdzie jadę z grupą  wspominam swoją wizytę w Dzień Dobry TVN. 31 Maja 2016 zostałam zaproszona do Studia "Zielone Drzwi" na rozmowę z Panią Redaktor Annę Maruszeczko. Chyba większe wyróżnienie nie mogło mnie spotkać. Jest to miłe kiedy człowiek jest doceniony za to co robi. Zresztą od 16 kwietnia media bardzo się moją osobą i działalnością zainteresowały.
Wszystko się zaczęło od Anity, która napisała do Wysokich Obcasów, że w zeszłym roku uczestniczyła w wycieczce do Wiednia. Anita ma syna niepełnosprawnego poruszającego się na wózku. Tak jej i jej synowi wyjazd się podobał, że postanowiłam podzielić się tymi informacjami z mediami.  Pani redaktor odezwała się w tym dniu kiedy szłam na zabieg cieśni nadgarstka. Tydzień później była u mnie w domu. Za 3 miesiące ukazał się artykuł w sobotnim dodatku do Gazety Wyborczej czyli "Wysokich Obcasach".
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,80530,19918974,jak-juz-wyjsc-to-z-przytupem-pierwsze-w-kraju-biuro-turystyczne.html

Za chwilę była rozmowa w  Radiu Dla Ciebie http://www.rdc.pl/podcast/popoludnie-rdc-biuro-podrozy-dla-osob-z-niepelnosprawnoscia/

Po niej przyszła rozmowa w Radio TOK FM  

Kolejny tym razem reportaż ukazał się w Radiowej Trójce http://www.polskieradio.pl/9/325/Artykul/1623547,Kobieta-ktora-podrozuje-mimo-wszystko

Ciągle jednak sobie marzyłam - " Szkoda, że mnie telewizja nie zaprasza"
Aż tu nagle dosłownie dzień przed wyjazdem do St. Petersburga telefon od pana redaktora. Robiłam się na piękną w zakładzie fryzjerskim więc co drugie słowo słyszałam. Oczywiście poinformowałam o wyjeździe grupy do St. Petersburga następnego dnia. Pan redaktor odpowiedział " Może nam się udać przyjechać na lotnisko". Do końca w to nie wierzyłam i nie zawiadomiłam grupy. W dniu wyjazdu godzinę przed udaniem się na lotnisko telefon: " Będziemy"  Zapomniałam powiedzieć, że na lotnisko przyszła też pani redaktor z Radiowej Trójki.
Wracam do Telewizji.
Relacja z odprawy na lotnisku miała być wstępem do dalszej części reportażu. Pan Redaktor powiedział, że spotkamy się po przyjeździe na rozmowę w biurze. I tutaj zaczęłam mieć obawy - " a jak wyjazd się nie uda lub coś nie wyjdzie". Z drugiej strony pomyślałam sobie,  że nie należy myśleć sceptycznie. Przecież to nie jest mój pierwszy wyjazd. Muszę zrobić wszystko, aby klienci byli zadowoleni.
Wróciliśmy w niedzielę, a w poniedziałek był dalsza część wywiadu.
Tydzień później byłam zaproszona do Studia Dzień Dobry TVN. 

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/pomaga-odkrywac-swiat-osobom-z-niepelnosprawnosciami,203877.html

Oglądając program z pozycji widza nie zdajemy sobie sprawy ile osób czuwa nad realizacją programu.
Jak to się odbywa od kuchni. Wizażystki poprawiły mi urodę. Zrobiłam się piękna.  Nikt mi nie powie, że dobrze wykonany makijaż nie  pomaga w urodzie w pewnym wieku.
 Musiałam być trochę  spięta i zdenerwowałam się. Bramę w Wersalu nazwałam drzwiami. 
Następnym razem będzie lepiej. Pani redaktor Anna Maruszeczko starała się tak pokierować rozmową, abym miała jak najmniej tremy. 
Nie powiem, żeby liczba klientów raptownie wrosła po moich występach medialnych. Ważne jest, że informacja o mojej aktywności  dotarła do wielu osób niepełnosprawnych, którzy oglądając relację z moich wyjazdów prywatnych, czy organizowanych dla innych uwierzyli, że można podróżować niezależnie od stopnia niepełnosprawności.
Miło jest dostawać maile od samych niepełnosprawnych, którzy dziękują mi za to co robię. 

niedziela, 29 maja 2016

W moim ogródku jest .......

Rok temu miałam szczura, który wyleciał z kosza na śmieci. Skończyło się na tym, że mało nie dostałam rozstroju nerwowego i nie wpadłam w alkoholizm ( piłam ze strachu).Tym razem do mojego ogródka zawitał jeż. Zdecydowanie wolę jeża. Zastanawiam się co jeż je? Mleka nie chciał.

piątek, 27 maja 2016

Moja kolejna grupa do St Petersburga



Moja pierwsza wycieczka w tym sezonie odbyła się do St Petersburga w Rosji. Grupka mała trzynastoosobowa. Tym razem miałam tylko 3 osoby na wózkach inwalidzkich. Ale jakie osoby! Krzysztof i Renata w towarzystwie Eli na hulajnodze praktycznie nie kładli się spać.
Cały Petersburg należał do nich zwłaszcza nocą.

Carskie Sioło, Maj 2016

Renata i Krzysztof  -park letni, St. Petersburg, Maj 2016

Mieszkałam z Elą, która pierwszego dnia pobytu wróciła około pierwszej w nocy informując mnie, że z hotelu przeszli na piechotę ( tzn na wózkach i hulajnodze) do Ermitażu. Bagatelka około 6 km. Broń Boże nie przeszkadzało mi jej tak późny powrót. Byłam po prostu zazdrosna, że mnie tam nie było.  Ale to nie wszystko. Poszli na piwo, którego nie wolno spożywać publicznie, ale Rosjanie na to również mają radę. Co robią? Owijają butelkę w torebkę papierową i wszystko jest legalnie. No cóż każdy sposób jest dobry.. Tak jak pisałam wcześniej Metro w St. Petersburgu jest kompletnie niedostosowane. Są jednak odpowiednio przeszkolone służby, które przewożą osobę na wózku od stacji A do Stacji B. Wspaniała rzecz!

Zastanawiam się dlaczego tak mało Polaków wyjeżdża do St Petersburga. Podczas naszego krótkiego pobytu nie słyszałam, żadnej osoby mówiącej po rosyjsku. Słychać było Francuzów, Anglików i inne narodowości.
Wszyscy są, pora ruszać dalej.

Rosjanie są naprawdę bardzo gościnni i mili. Starali nam się pomagać. Nigdy nie słyszałam obraźliwego słowa lub niechęci w stosunku do nas.Z przykrością muszę stwierdzić, ze jest na odwrót jeżeli chodzi o Polaków.
W grupie były też osoby zupełnie zdrowe. Agnieszka, Danusia i Wandzia zdecydowały się z nami jechać i chyba nie żałują tego. Przynajmniej tak mówią. Cieszy mnie, że stereotypy myślenia również się zmieniają i coraz więcej osób zdrowych dołącza do nasz grupy. Tak trzymać.
Jesteśmy jak jedna rodzina. Pomagamy sobie nawzajem, a jednocześnie staramy się, też mieć czas dla siebie na samodzielne zwiedzanie.

No i jeszcze miła niespodzianka. Na lotnisku w Warszawie żegnała nas telewizja TVN Dzień Dobry TVN. Miło mi oznajmić, że relacja  z lotniska będzie pokazana 31 Maja o godz.10:10. Zapraszam do oglądania.
Kolejna relacja będzie z Lizbony. To już za chwilę.

od końca Danusia, Agnieszka, Łukasz, Ela - polskie matroszki

Carskie Sioło, Maj 2016


Po zwiedzaniu Ermitażu, czekamy n taksówki, St. Petersburg, Maj 2016
Był czas na integrację grupy, St. Petersburg, Maj 2016
śniadanie królewskie, hotel. St Petersburg, 2016
Krzysztof w roli tłumacza, rejs po Kanałach, St. Petersburg, Maj 2016


Grupa w drodze na lotnisko, St. Petersburg, Maj 2016

Do kogo Łukasz pisze? Asia z Tamarą odpoczywają

Wejście do Soboru Izaka, St. Petersburg, Maj 2016

Czekamy na rejs na statek. Pogoda bardziej barowa niż na rejs, St. Petersburg, Maj 2016
podziwiamy, St. Petersburg, Maj 2016
 Co ten krzysztof  pije ?
Przed wylotem -Lotnisko w St. Petersburgu, Maj 2016






środa, 20 kwietnia 2016

Jak się znalazłam w Biebrzańskim Parku Naradowym ?

Gdyby mi ktoś powiedział, że tydzień po programie w Radio TOK FM znajdę się nad Biebrzą powiedziałabym, że jest niemożliwe.
Zacznę od początku.
W związku z artykułem w Wysokich Obcasach ( 16.05.2016) zostałam poproszona do udziału w audycji w Radio Tok FM. Po audycji zaczęłyśmy prywatnie z Panią redaktor Ewą Podolską zaczęłyśmy rozmawiać.Dowiedziałam się, że pani Ewa wraz ze znajomymi wybiera się Nad Biebrzę. Na to ja: " Naprawdę. To było zawsze moim marzeniem" Na to pani redaktor odpowiada: " Niech pani jedzie z nami, Jutro do pani zadzwonię i ustalimy szczegóły" Tak prawdę mówiąc to myślałam, że tylko tak grzecznościowo zaproponowała.
Bardzo się jednak myliłam następnego dnia telefon: " No i jak namyśliła się Pani" ?  Do końca nie wiedziałam jak odpowiedzieć. Z jednej strony bardzo chciałam jechać. Rozum mi jednak mówił: " Tyle pracy rzeczy mam do zrobienia w związku z wyjazdami. Chęć zobaczenia Biebrzańskiego Parku Narodowego była tak silna, że po kolejnym telefonie powiedziałam: " Jadę z Wami"

piątek, 8 kwietnia 2016

Znowu Kwiecień

A ja nie zdążyłam nic napisać bo mój komputer odmówił współpracy ze mną.
Dochodzę do siebie po zabiegu operacyjnym cieśni nadgarstka. Niestety muszę korzystać ze specjalnej kuli - nie łokciowej jak dotychczas tylko takiej gdzie ręka leży w pozycji zgiętej. Tym sposobem nie dotykam bezpośrednio dłonią kuli.
Wyglądem przypomina karabin. Nic dziwnego, że  na lotnisku zbadali ją bardzo dokładnie.
Po 6 tygodniach siedzenia w domu powiedziałam "koniec z tym"  i postanowiłam wrócić do aktywnego życia " Kulawej Blondynki"
Tak między nami to było mi bardzo dobrze po operacji kiedy to rodzina i znajomi prześcigali się ze swoją pomocą - zwłaszcza przynoszonymi gotowymi obiadami i innymi smakołykami. Muszę powiedzieć, że było to bardzo przyjemne.
Niestety wraz z moim pierwszym wyjazdem wszystko się skończyło. Zawsze tak jest jak ruszam w świat moja rodzina uznaje, że już żadnej pomocy nie potrzebuję.
08 Marca wyruszyłam do Berlina. Nie było to wycieczka turystyczna - jechałam jako partner projektu Accesstour na targi ITB Berlin . Dla nie wtajemniczonych powiem tylko, że były to Targi Turystyczne. Promowałam nie tylko projekt, ale również  swoje biuro. Kolorowe plakaty przyciągały uwagę wszystkich. Dokładnie to nie wiem czy to były plakaty czy wyłożone krówki cukierki na talerzu.
Byli też tacy, którzy wracali na stoisko tylko po to, aby poczęstować się kolejnymi słodkościami.
Targi ITB Berlin odbywają się bardzo dużym terenie. Tylko dzięki temu, ze udało mi się załatwić serwis dla osób niepełnosprawnych uniknęłam stania ww kolejce i pokonywania dużych odległości. Załatwiłam sobie wózek inwalidzki z asystentem. Po wyjściu z taksówki wózek już na mnie czekał. Również po zakończeniu targów byłam odwożona do taksówki.
Boże jak to dobrze, że moi rodzice kazali mi się uczyć angielskiego. Bez znajomości niego nie byłabym taka przebojowa.

wtorek, 26 stycznia 2016

Przemyślenia po operacji - Cuda się zdarzają.


Dzisiaj mija pierwszy tydzień po operacji cieśni nadgarstka i trzaskającego palca u mojej prawej ręki. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że moja lewa ręka jest również " Kaput" w związku z moją wrodzoną niepełnosprawnością.
Skierowanie na zabieg miałam już w zeszłym roku, a dokładnie mówiąc w grudniu 2014. Niestety, stchórzyłam wtedy. Miałam wyjazd w styczniu 2015 na wyspę Madagaskar więc nie w głowie mi były żadne operacje.
Nie jest to moja pierwsza operacja w życiu, ale za każdym razem jest jakiś strach i obawa.
Tym razem bałam się jak będę funkcjonowała bez  rąk i możliwości chodzenia o kuli, którą zawsze podpieram używając prawej ręki. Operowanej ręki nie  będę mogła używać przez jakiś czas.
No i jeszcze muszę od czasu do czasu odpowiadać na maile - przecież prowadzę biuro podróży dla osób niepełnosprawnych.
Wierzyć nie wierzyć, ale  następuje prawdziwy cud. Zaczynam używać mojej lewej ręki !!!!!!!!! ( tej chorej od urodzenia).
W  wieku 5+ bez  żadnych nakazów od nikogo odkrywam, że moja lewą ręką mogę pisać na klawiaturze komputera. Potrafię nawet jeść!!!!
Pamiętam jak mama już w dzieciństwie ciągle powtarzała "  Małgosiu, używaj lewej ręki. trzymaj wyprostowaną" itd. Nawet bandażowała mi prawą rękę, abym tylko coś  robiła lewą.
Oczywiście są pewne rzeczy, które nadal wymagają pomocy osób trzecich. Mam namyśli codzienną ranną toaletę. I tutaj zdecydowałam na pomoc pielęgniarki. Zawsze to fachowa pomoc.
Patrząc przez okno widzę, że i tak za dużo nie straciłam. Jest brzydko i ślisko.
Poza tym miło jak rodzina i znajomi dzwonią i pytają o moje samopoczucie. Niektóre koleżanki nawet przychodzą  z gotowym obiadem ( poza rodziną). I jak tu narzekać.
Nie polecam osobom z podobnym schorzeniem od razu operacji, aby przekonać się, że można używać niepełnosprawnej  ręki. Chcę powiedzieć, że bardzo żałuję, że nie używałam jej wcześniej. Widocznie do pewnych rzeczy dojrzewamy z wiekiem.

piątek, 1 stycznia 2016

Wieczór Sylwestrowy 2015 i Pierwszy Dzień Nowego Roku 2016/ The New Year Eve 2015 and the first day of the New Year 2016




Chciałabym Wszystkim Moim Przyjaciołom  i nieprzyjaciołom  Życzyć Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 2016
Dzięki inicjatywie jednej z moich koleżanek żegnałam Stary Rok 2015 i witałam Nowy Rok 2016 na Noworocznej Gali Operetkowo Operowej organizowanej przez Europejską Fundację Sztuki Wokalnej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Miałyśmy ( byłyśmy we trzy) bardzo dobre miejsca w pierwszym rzędzie - czułam się jak  prawdziwy VIP.
 Gospodarze programu zaprezentowali wielkie przeboje operetkowo - operowe. Piękne stroje, dekoracja, muzyka wpłynęły na mój wspaniały nastrój.
Są różne formy spędzenia tego szczególnego  wieczoru w roku - jedni idą na wielkie bale lub na prywatki. Inni wybierają koncerty lub teatry tak ja. Każdy w tym dniu powinien nie być sam.
Większość tego typu proponowanych eventów  niestety kończyła się przed północą. Nam się udało wybrać  imprezę z toastem noworocznym, która skończyła się po po dwunastej w nocy. Tuż przed wybiciem dwunastej w nocy  kelnerzy roznieśli szampany. Równo o północy wypijając szampana życzyliśmy wszyscy najlepszego.
Czas na postanowienia noworoczne - chyba zbyt dużo nie warto obiecywać sobie, aby nie mieć potem problemu z ich realizacją. Prawda?
Wiadomo, że w Nowy Rok bardzo trudno złapać taksówkę dlatego zamówiłyśmy ją wcześniej. Byłyśmy tak gorliwe, że zapłaciłyśmy panu kierowcy od razu za kurs powrotny. 0 pierwszej rano miał nas odebrać, niestety okazał się niezbyt uczciwy i nie przyjechał po nas. Na dworze było niesamowicie mroźno. 
 Czekając na niego ( jeszcze miałyśmy nadzieję, że się zjawi) schowałyśmy się w windzie dla niepełnosprawnych. Ochrona jednak nas zauważyła i musiałyśmy ją opuścić. 
Na szczęście stała pusta taksówka - za jedyne 100 zł ( dzieląc na trzy) rozwiozła nas do domów.