sobota, 21 czerwca 2014

Co się działo u mnie przez trzy tygodnie?

Działo się naprawdę bardzo dużo, że zapomniałam o tym, że jest kulawa. Zajmowałam się grupą osób niepełnosprawnych z Izraela, którzy przyjechali na wycieczkę do Polski. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego - organizacja wyjazdów dla tej grupy osób to moja specjalność. Jednak czas przygotowania był bardzo krótki - 2 miesiące. Stanęłam chyba na wysokości zadania ponieważ wszyscy byli zadowoleni. Przejęłam się tak bardzo, że próbowałam im serwować koszerne jedzenie codziennie - chyba jednak w nadmiarze, bo w końcu powiedzieli, że chcą iść do " normalnej restauracji". I tak wylądowaliśmy w ZŁOTYCH TARASACH w restauracji SFINKS.
Bardzo im smakowały nasze krówki, kasztanki, które zakupili w dużych ilościach.
Nie obyło się również bez wpadek. W Krakowie dostosowane  toalety okazały się być umocowane za wysoko. Osoby nie mogły się samodzielnie z nich korzystać. Musiałam wypożyczyć przenośne toalety. Miałam już grupy w tym hotelu. jaki wniosek powinnam wyciągnąć - każda osoba niepełnosprawna ma inne potrzeby i przy organizacji wycieczek nie można stosować szablonów. A tak na marginesie to naprawdę zastanawiam się dlaczego przy dostosowaniu pokoi nie korzysta się z pomocy samych osób niepełnosprawnych.
Drugi absurd - prawie wszystkie hotele oferują pokoje z jednym wspólnym łóżkiem. Większość osób niepełnoprawnych podróżuje z opiekunem, która często jest całkiem obcą osobą. Spanie z obcą osobą w jednym łóżku nie należy do przyjemności. Owszem jest pokój sąsiadujący dla opiekuna  z wewnętrznymi drzwiami, za który trzeba zapłacić dodatkowo. To podwyższa oczywiście koszty.  I jak tu  nie mówić o niedyskryminowaniu osób niepełnosprawnych.
Takich przykładów mogłabym wymieniać więcej.
W tym tygodniu udzielałam się medialnie. W poniedziałek wywiad telewizyjny dla Integracji, a dzisiaj wywiad radiowy dla radia - RADIO 24. Oczywiście mówiłam na temat turystyki osób niepełnosprawnych.
Za parę dni  mam grupę do Pragi - duże wyzwanie 5 wózków inwalidzkich. Damy radę. Najważniejsze pogoda ducha i chęć podróżowania.

piątek, 30 maja 2014

TRUSKAWKOWY SZAŁ

Sezon na truskawki zaczął się trochę wcześniej. A może mi się tylko wydaje ponieważ mam je na wyciągnięcie ręki. Od tygodnia sprzedaje je pani praktycznie obok mojej klatki. Nie muszę nigdzie daleko chodzić i dźwigać. Oczywiście kluski z serem polane zmiksowanymi truskawkami smakują bosko. Mój znajomy Polak mieszkający w Australii mówi, że owszem ma truskawki, ale smak i aromat naszych truskawek nie przebije żadnych innych na całym świecie. I naprawdę jest coś w tym. Dla leniwych i zapracowanych polecam prosty sposób mrożenia tych owoców. Miksujemy truskawki z dodatkiem cukru, a następnie mrozimy w małych torebkach do mrożenia. Należy tylko pamiętać, aby przed mrożeniem spłaszczyć jak najbardziej torebkę. Nie zabiera wtedy tyle miejsca. Na zimę jak znalazł. Mnie się udało zamrozić około 20 torebek.

Ciekawe Incjatywy

20.05.2014 wzięłam udział w pierwszym spotkaniu networkingowym organizowanej w mojej dzielnicy na Ochocie. Bardzo ciekawa inicjatywa mająca na celu poznania innych przedsiębiorców i nawiązanie współpracy, zdobywanie i pogłębianie wiedzy na tematy związane z biznesem. Każdy przedsiębiorca może uczestniczyć w tych spotkaniach, które organizowane są przez Miasto Stołeczne Warszawa w partnerstwie z Akademią Leona Koźmińskiego w 6 wybranych dzielnicach Warszawy. Byłam chyba jedną osobą z turystyki i to  prowadząca biuro podróży dla osób niepełnosprawnych. Zaproponowano mi nawet wywiad. Postanowiłam, że będę śledzić na bieżąco wszystkie tego typu spotkania.

SPOTKANIE W PAŁACU ŚLUBU W WARSZAWIE

Powodem wizyty w Pałacu Ślubów nie był bynajmniej mój ślub ( raz już tam byłam dawno, dawno temu) ani nikogo znajomego. Znalazłam się tam z innych powodów.  Uczestniczyłam w spotkaniu pod tytułem KOBIETY BIZNESU.  Jego celem było przedstawienie różnorodnych inicjatyw sieciujących przedsiębiorcze kobiety w Warszawie oraz rozpoznanie możliwości współpracy z korzyścią dla przedsiębiorczych kobiet stolicy. Spotkanie było realizowane w ramach projektu europejskiego Stołeczne Forum Przedsiębiorczości ( SFoP), którego celem jest budowa lokalnych sieci przedsiębiorstw na terenie Warszawy.
Naprawdę bardzo fajna inicjatywa. Wystąpiło wiele ciekawych  kobiet z różnych organizacji np. Europejskiego Forum Właścicielek Firm - reprezentowane przez Panią Kaję Kwaśniewską. Inną Organizacja, która była na spotkaniu to Fundacja Przedsiębiorczości Kobiet.
Naprawdę nie wiem dlaczego wcześniej nie próbowałam szukać kontaktów tego typu. Oczywiście przy wymianie wizytówek okazało się, że  prawie nikt nie wiedział, że prowadzę tego typu biuro turystyczne dla osób niepełnosprawnych i starszych. No cóż widocznie za słabo się reklamuję.
Udało mi się nawet wygrać upominki jako, że moja wizytówka została wylosowana.
Prawie 5 godzin upłynęło bardzo szybko. Kiedy wracałam do domu na Placu Zamkowym było sporo ludzi pomimo brzydkiej pogody i wieczornej pory. Zauważyłam, że jest stawiana estrada - to znak, że coś się będzie odbywało. No cóż czerwiec jest za chwilę, a to znaczy, że zbliża się  DZIEŃ DZIECKA.

piątek, 16 maja 2014

Z powrotem na blogu po długiej przerwie

Witam ponownie na blogu po długiej przerwie. Od przyjazdu z Pekinu żyję jak nakręcona. Przed mną kolejny sezon turystyczny. Jestem w trakcie dogrywania wyjazdów dla grup z mojego biura. Rozpoczynam wyjazdem w czerwcu do Łodzi i Krakowa dla grupy osób niepełnosprawnych z zagranicy. Pod koniec czerwca wyruszam do Pragi z osobami z Polski. W sierpniu kolejna grupa jedzie do Londynu na herbatkę z  Królową. Inni ruszają na podbój Paryża. Zobaczyć Wieżę Eiffel to marzenie każdego.  Są również chętni na wyjazd do Toskanii gdzie będę mogli skosztować  winna prosto z  Toskańskich. W październiku natomiast zapraszam do Rzymu.  Gdybym tylko miała busa dostosowanego to mogłabym znacznie więcej organizować wyjazdów. Ale może wygram w Totolotka. A może jakiś bogaty sponsor do wyjazdów przeczyta mojego bloga.....
Muszę się pochwalić, że ścięłam włosy tzn. pani fryzjerka to zrobiła. Czy ładnie. na pewno inaczej. Po przeszło 10 latach tej samej fryzury pora na zmiany.

niedziela, 13 kwietnia 2014

POLSKI DREAMLINER PRZYJAZNY OSOBOM NA WÓZKACH INWALIDZKICH

Miałam przyjemność lecieć do Pekinu na trasie Warszawa - Pekin- Warszawa  słynnym  Dreamlinerem  należących do LOT ( Polskie Linie Lotnicze). Znajomi trochę mi zazdrościli, ale również komentowali - "Nie ciesz się za bardzo bo wiesz, że się on często psuje". Informuję,że tym razem wszystko było w porządku. Kilka informacji o wyposażeniu samolotu . Jest to pierwszy Dreamliner w Europie. Do wyboru są trzy klasy: Elite Club, Premium Club oraz Economy. Ja oczywiście podróżowałam najtańszą klasą. Nie ukrywam, że miałam przyjemność  latać już wcześniej tego typu samolotami zagranicą podczas podróży do Australii czy Meksyku, dlatego wiedziałam czego mogę się spodziewać.  Jeśli ktoś oczekuje złotych klamek to tego tutaj na pewno nie znajdzie. W samolocie w klasie ekonomicznej znajdują się trzy rzędy siedzeń po trzy siedzenia w każdym rzędzie. Siedzenia są trochę szersze niż w starszych  Boeingach. Każde pasażer może  śledzić lot, oglądać filmy, słuchać muzyki dzięki monitorom telewizyjnym umieszczonym  fotelu przed sobą. Do swojej dyspozycji dostałam ciepły koc, słuchawki, zatyczki do uszu. Samolot jest cichszy niż inne maszyny dlatego nie odczuwa się tak  zmęczenia. Kilka słów o toaletach do których mogą również wjechać osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich. Na pokładzie samolotu znajduje specjalne krzesło na kółkach, z którego osoba niechodząca może skorzystać w razie potrzeby. Dzięki temu, że z dwóch toalet znajdujących się obok siebie można zrobić jedną dużą ( rozsuwając wewnętrzne drzwi )  w pomieszczeniu jest sporo miejsca. Niestety łazienka nie jest wyposażona w poręcze.
Tak wygląda krzesło przed złożeniem
Krzesło do przewozu osób niepełnosprawnych do toalety na pokładzie samolotu  Dreamliner obsługiwanego przez LOT
toaleta przed rozsunięciem drzwi
toaleta po rozsunięciu drzwi

sobota, 12 kwietnia 2014

POWRÓT Z WIELKICH CHIN


Przerwa w pisaniu w blogu spowodowana była wyjazdem do Chin, a dokładnie mówiąc do Pekinu. Kolejne moje marzenie, aby zobaczyć WIELKI MUR spełniło się. Oczywiście z przyczyn wiadomych ( dla tych co nie wiedzą informuję, że jestem osobą poruszającą się o kuli) nie wdrapywałam się na MUR CHIŃSKI, ale byłam widziałam i to jest najważniejsze. Grupa była kameralna i składała się głównie z osób niepełnosprawnych i opiekunów oraz oczywiście pilota Krzysztofa i  lokalnego pilota. Tym razem nie byłam głównym organizatorem wycieczki tylko uczestnikiem. Kilkakrotnie próbowałam  zwiedzić Pekin. Niestety inne biura zdecydowanie odmawiały mi uczestnictwa tłumacząc się, że nie dam sobie rady ze względu na brak udogodnień dla osób niepełnosprawnych. Okazało się zupełnie inaczej - CHINY SĄ BARDZO PRZYJAZNE OSOBOM NIEPEŁNOSPRAWNYM ZWŁASZCZA TYM PORUSZAJĄCYM SIĘ NA WÓZKACH INWALIDZKICH.  Tylu ramp w miejscach atrakcji turystycznych, restauracjach nie widziałam w trakcie moich podróży. Jeżdżę trochę po świecie i wiem o czym mówię. Mogłam nawet od ręki wypożyczyć wózek inwalidzki  i wynająć " osobistego pchacza" do wózka  bez konieczności wcześniejszego rezerwowania. Dzięki temu pierwszego dnia kiedy zwiedzaliśmy Plac Tiananmen oraz Zakazane Miasto nie poczułam żadnego zmęczenia. Na pewno trudno byłoby mi przejść ten odcinek pieszo.Oczywiście to kosztuje, ale warto wiedzieć, że  taka możliwość istnieje. Postaram się wkrótce dzień po dniu opisać moją przygodę z Pekinem. Jadąc do Chin miałam zupełnie inny wizerunek tego kraju,  spodziewałam się, że zobaczę ludzi ubranych w "  jednakowe mundurki", bez komórek,  zacofanych w stosunku do Zachodu. Nic mylącego. Stolica Chin jest bardzo nowoczesne,istnieją Mcdonald's, Coca Cola,  najczęściej spotykanymi markami samochodowymi są BMW, Mercedesy.  Niesamowite wrażenie robi to kiedy wjeżdżamy do dzielnicy słynnych HUTONÓW ( zespoły połączonych ze sobą parterowych budynków, z małymi, często krętymi uliczkami oraz brakiem kanalizacji w nich). To trzeba zobaczyć. Mieliśmy okazję przejechać się po takiej dzielnicy. 
Owszem są też minusy. Nie znają języka angielskiego - porozumiewanie się z Chińczykami to koszmar. W hotelu jedynie w recepcji można się było porozumieć bez problemu. Również Internet dział bardzo powoli. Dlatego nie mogłam umieszczać wpisów na bieżąco tak jak sobie zaplanowałam.